Wielkanocny dreszczowiec
dreszczowiec

Leżąc wśród zboża, malutki baranek
robił od rana oczy maślane,
bo nad nim stała – zarumieniona
dorodna baba – wprost wymarzona.
Gdzie trzeba pękata i cała w pudrach,
uwierzcie na słowo – cymes, miód, cudna!

Czy zje pan ze mną małe śniadanie,
mój ty przystojny panie baranie?

Baran aż wzdychał do pragnień swoich,
topniał w zachwytach, coś sobie roił.
Rozmyślał i marzył o randkowaniu
o świecach, nastroju, wykwintnym daniu.

Niestety nie zdążył podjąć rozmowy,
bo ktoś go brutalnie pozbawił głowy.
Pokroił też babę w plastry „Ciach! Ciach!”

Ach, czytelniku, czy zdjął cię strach?

Bajka czy horror – czytajmy jeszcze
niechaj ciekawskich znów przejdą dreszcze!

Babę zjedzono co do okruszka.
Z baranka jedna została nóżka.

Lecz śmiej się z tego, bo baran był z masła -
a baba drożdżowa, z pysznego ciasta.

nastepna strona
poprzednia strona