O jajku, które nie chciało być pisanką

Wiosna była już całkiem ciepła i nadchodził czas przygotowań do Wielkanocy. W słoneczny sobotni poranek mama z córeczką zabierały się do malowania pisanek. W dużym wiklinowym koszu ułożyły ugotowane na twardo jajka, przygotowały kolorowe farby i właśnie zamierzały rozpocząć ozdabianie, gdy dziewczynka zorientowała się, że o czymś chyba zapomniały.

- Mamo, czy na stole nie powinna leżeć cerata? Albo stare czasopisma? Bo ten piękny obrus od babci, to chyba pobrudzimy.

Mama złapała się za głowę. Obrus był biały, ręcznie haftowany i wyjmowany z komody tylko na specjalne okazje. Malowanie na nim pisanek wróżyło wyłącznie trudne do usunięcia plamy.

- Asiu, córeczko! - zawołała mama - Co ja bym bez ciebie zrobiła?! - rozejrzała się wokół w poszukiwaniu czegoś do przykrycia stołu - Chyba widziałam kilka niepotrzebnych numerów Przeglądu Sportowego w gabinecie taty.

I mama z córką wybiegły z pokoju w poszukiwaniu gazet. Ledwo zniknęły za drzwiami, w koszyczku zapanowało poruszenie.

- Jak myślicie, czym nas w tym roku pomalują? - spytało najmniejsze jajo na twardo – może barwnikami – rozmarzyło się – ja bym chciało być niebieskie.

- W ubiegłym roku wszystkich malowały barwnikami przyniesionymi ze sklepu - rozgadało się na dobre jajko - Robiły w miseczce taki kolorowy basen i plum! wrzucały cię do niego. Po chwili byłeś pisanką - wiem, bo mi Kuba opowiadał.

Kuba był puszystym domowym rudym kocurem. Puszystym w sensie lekkiej nadwagi. Mieszkał tu od zawsze. No, w każdym razie przybył do w mieszkania w tym samym momencie, w którym na świecie pojawiła się Asia. Byli więc rówieśnikami i w zasadzie nie odstępowali się na krok. Kuba nie chodził co prawda do szkoły, bo rzadko wpuszczano tam zwierzęta, ale za to jeździł z Asią na wycieczki poza miasto. Dziewczynka zabierała go nawet na zakupy. Podróżował wtedy w specjalnym koszyku wymoszczonym miękką poduszką i poznawał świat. Czasem jednak zostawał sam w domu, a wtedy albo ucinał sobie długą drzemkę, albo gawędził z różnymi przedmiotami znajdującymi się w domu. W ubiegłym tygodniu rozmawiał z niektórymi jajkami o Wielkanocy i o sposobach malowania pisanek.

Pozostałe jajka też coś niecoś wiedziały o świątecznych tradycjach, ale chyba z innego źródła, bo nie podzielały entuzjazmu kolegi.

nastepna strona
poprzednia strona